Pierwszy tydzień korzyści z kryzysu

Mam wrażenie, że przy okazji koronawirusa, w biznesie i w naszym myśleniu o komunikacji w pracy, odkorkowało się wiele tematów, za które nie chcieliśmy się zabrać, albo które odkładaliśmy na później. Dawno nie musieliśmy tak ekspresowo oduczać się jednego i uczyć nowego. W komunikacji jest taka stara zasada, żeby – jeśli się da – wyciągnąć z kryzysu jak najwięcej pozytywów. Co wyciągacie dla siebie z tego, co nas wszystkich dotyka?

Moja subiektywna lista korzyści biznesowych z obecnego kryzysu: 

1.Na naszych oczach dokonuje się aktywizacja technologiczna (Ci co nie wierzyli w e-edukację) muszą się z nią nie tylko przeprosić, ale też ekspresowo nauczyć. Dotyczy to i trenerów (chcą zarabiać) i uczniów (nauka nowego narzędzia, koncentracji, ustalania priorytetów). Ta wiedza i umiejętności nie znikną, kiedy kryzys się skończy.

2.Komunikatory i wszelakie programy do rozmawiania zmuszają nas do ustalania priorytetów w tym co piszemy i mówimy (przez co mamy dużo więcej czasu). Wiele firm będzie musiało ustalić zasady komunikacji. Bo 350 maili i 10 telekonferencji jednego dnia po prostu nie przejdzie.

3.Nie tracimy czasu na bezsensowne spotkania i siedzenie w pracy dla udowodnienia swojego istnienia. O dupogodzinach pisałam tutaj. Mam wrażenie, że temat szybko wróci.

4.Firmy, które dotychczas myślały w perspektywie najbliższych kilku miesięcy, zabrały się wreszcie za pisanie strategii i prawdziwe myślenie outside the box. Co więcej – do tego myślenia szefowie angażują pracowników. Bo od tego zależy ich być albo nie być. Co rzadkie w Polsce – nikt już nie powie, że jego coś w pracy nie dotyczy.

5.Pracodawcy w trosce o samych siebie i o życie pracowników zapomnieli o obiekcjach w sprawie pracy zdalnej. Świetnie. W firmach, gdzie tego jeszcze nie było – pojawią się jasne cele i szybkie statusy bazujące na faktach, a nie na chwaleniu się kto jest jak bardzo zajęty.

6.Pracownicy pracujący z domu zaczynają efektywnie dogadywać się ze swoimi domownikami, jak ustawić czas pracy, tak by nie destabilizował życia. Nie wierzę, że pracoholizm zniknie, ale na pewno potrzeba „work life balance” zostanie zrozumiana przez wiele osób.

Dużo tych nowych kompetencji jak na pierwszy kryzysowy tydzień z koronawirusem. Jestem pewna, że zaraz pojawią się kolejne. 

Podzielcie się proszę tymi, które sami nabyliście.