Kradzież nazwy firmy. Jak do tego nie dopuścić?

Dla osób, które wchodzą w świat biznesu, priorytetem jest pozyskanie pierwszych klientów. Kolejnym etapem jest lepsza ich obsługa bądź generalnie optymalizacja pracy firmy. Nadal niewielu przedsiębiorców od początku myśli o prawnej ochronie swojej marki. Ten temat staje się dla nich istotny, kiedy firma prężnie się rozwija lub kiedy ktoś próbuje ich markę ukraść.

Prawo zapewnia minimalną ochronę marki firmy.

Większość przedsiębiorców, aby wyróżnić się na rynku, posługuje się bardziej bądź mniej fantazyjną nazwą. Często wpisywana jest formalnie w nazwę przedsiębiorstwa. Da się to sprawdzić on-line w rejestrze CEIDG lub KRS. Taka nazwa będzie chroniona przez przepisy kodeksu cywilnego. Zdarza się jednak tak, że przedsiębiorca jest wpisany do rejestru pod jedną nazwą (np. FENIKS Jan Kowalski), ale prowadzi hotel pod nazwą STOKROTKA. W takim przypadku może chronić markę w parciu o ustawę o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji.

Trzeba jednak pamiętać, że w obu przypadkach ta minimalna ochrona prawna wynika z pierwszeństwa używania danego oznaczenia na rynku. Zakres takiej ochrony ograniczony jest do towarów i usług, które oferuje przedsiębiorca oraz do zasięgu terytorialnego. Z tego powodu postępowania sporne w oparciu o te przepisy wymagają bardzo dobrego przygotowania dowodowego.

Przykładowo przedsiębiorca, który prowadzi restaurację DZIK w Gdańsku najpewniej nie zablokuje powstania restauracji o identycznej nazwie w Zakopanem. A wynika to z tego, że obie restauracje działają na geograficznie innych rynkach. Nie ma więc ryzyka, że ich klienci się pomylą.

Jest to sytuacja o tyle niekorzystna dla pierwszej restauracji, że jeżeli konkurent zacznie truć lub oszukiwać swoich gości, to negatywna opinia o restauracji DZIK uderzy rykoszetem również w niego.

Jak uzyskać podwyższoną ochronę marki firmy?

Jeżeli przedsiębiorca chciałby skorzystać z podwyższonej ochrony prawnej, to swoją markę powinien zarejestrować jako znak towarowy w Urzędzie Patentowym. Może spróbować zrobić to samodzielnie lub skorzystać z pomocy rzecznika patentowego.

Z opłatami urzędowymi za ochronę można się zapoznać tutaj.

Dzięki rejestracji znaku towarowego, jego właściciel uzyskuje 10-cio letni monopol prawny na posługiwanie się danym oznaczeniem. To daje mu prawo do zakazania konkurencji posługiwania się identyczną lub podobną nazwą. Spór w oparciu o zarejestrowany znak towarowy jest o tyle łatwiejszy, że wystarczy legitymować się świadectwem ochronnym. Wynika z niego jaka nazwa bądź logo korzysta z ochrony, w zakresie jakich towarów i usług oraz na jakim terytorium. Przedsiębiorcy rejestrują znaki najczęściej albo na Polskę albo na Unię Europejską. O tym, czy lepiej chronić nazwę czy logo, można dowiedzieć się z poniższego nagrania:

Jak ukraść nazwę konkurencyjnej firmy?

Poważny problem pojawia się wtedy, kiedy to konkurent zgłosi nasz znak towarowy na siebie. Należy pamiętać, że Urząd Patentowy sam z siebie nie zablokuje takiego wniosku. Ekspert przeprowadzi jedynie podstawową analizę znaku, oceniając czy w danej sprawie nie występują bezwzględne przeszkody w rejestracji. M.in. czy znak towarowy nie jest określeniem opisowym względem towarów lub usług, które ma oznaczać (np. słowo „chleb” do oznaczania pieczywa). Ekspert nie sprawdza jednak, czy na rynku nie ma konkurencyjnego podmiotu, który taką nazwą posługiwał się wcześniej.

Efekt tego może być taki, że choć pod daną nazwą przedsiębiorca działał jako pierwszy, to konkurent będzie dysponował prawem do zarejestrowanego znaku towarowego. Tak właśnie dokonuje się kradzieży marki. Konsekwencje tego mogą być dla przedsiębiorcy bardzo niebezpieczne. Jeżeli prowadzi firmę produkcyjną, właściciel znaku towarowego może go pozwać, wcześniej dodatkowo składając wniosek o zabezpieczenie towaru. Jeżeli sąd się do tego przychyli, na czas procesu sprzedaż może zostać zablokowana. A to może już doprowadzić do prawdziwych problemów finansowych.

Co więcej, są podmioty, które specjalizują się w kradzieży marek w celu późniejszego szantażowania przedsiębiorców. Lokalizują firmy, które nie chronią swoich nazw i rejestrują ich znaki towarowe na siebie. Później składają „oferty nie do odrzucenia” na przeniesienie praw do znaków lub ich licencjonowanie. Więcej o takich trollach od znaków towarowych można dowiedzieć się z poniższego nagrania:

Historie przedsiębiorców walczących o markę firmy.

Nie ma obowiązku rejestrowania znaków towarowych. Można działać na rynku nawet przez wiele lat i nie czuć takiej potrzeby. W sytuacji kiedy jednak nasza marka zaczyna być rozpoznawalna dalsze działanie bez takiej ochrony robi się ryzykowne. Często marka, poprzez promocję i długoletnią obecność na rynku, staje się magnesem dla klientów. Paradoksalnie może to przyciągać również osoby chcące skorzystać z tej rozpoznawalności.

Potwierdzają to poniższe prawdziwe historie.

Historia 1

Trzech młodych chłopaków postanowiło przekuć swoją pasję w biznes. Otworzyli klub sportowy i mozolnie prowadzili działania marketingowe. Efekt ich zaangażowania i oryginalnych pomysłów był taki, że po roku w klubie ćwiczyło ponad 100 osób. Niestety sukces doprowadził do konfliktu między wspólnikami. Całkowicie rozjechała się ich wizja. Dwóch planowało większość pieniędzy inwestować w rozwój klubu. Trzeci oczekiwał pełnej wypłaty jego części zysków. Efekt tego był taki, że po kilku tygodniach odszedł ze spółki… zgłaszając równocześnie jej znak towarowy na siebie. Sprawa trafiła do sądu.

Historia 2

Małżeństwo prowadziło obiekt hotelowy w urokliwej miejscowości. Sam obiekt miał oryginalną nazwę i stylizacją niepodobną do innych obiektów w okolicy. Właściciele  prowadzili różne akcje promocyjne i wygrywali branżowe nagrody. W regionie byli dobrze rozpoznawalni. Po kilku latach dostali jednak pozew, w którym żądano od nich zmiany nazwy. Okazało się, że lokalny konkurent zarejestrował na siebie znak towarowy, którym się posługiwali. I teraz podejmuje kroki aby wyeliminować ich z rynku.

Jak bronić się przed kradzieżą nazwy firmy?

Spory o prawa do nazwy firmy mają najczęściej jeden wspólny element. Nikt nie zadbał o rejestrację znaku towarowego na początku działalności firmy. A taka ochrona skutecznie spacyfikowałaby działania konkurenta chcącego przejąc markę. Wynika to z tego, że właściciel wcześniej zarejestrowanego znaku towarowego może złożyć sprzeciw do rejestracji znaku późniejszego. Co więcej, w przeciągu 5-ciu lat może wnosić o unieważnienie kolizyjnego znaku.

Rejestracja sprawia również, że przedsiębiorca znika z pola zainteresowania trolli od znaków towarowych. Cały model ich działania polega na lokalizowaniu firm, które swoich marek nie chronią. Jeżeli zobaczą u danego przedsiębiorcy symbol ® przy firmowym logo, wiedzą, że nie będzie on łatwym przeciwnikiem. Skupią swoją uwagę na jego konkurencie, który takiej ochrony nie ma.

Z drugiej strony należy pamiętać, że rejestracja naszego znaku towarowego przez konkurenta nie oznacza, że finalnie ją straciliśmy. To oznacza jedynie, że czeka nas kilkuletnia batalia w sądzie oraz Urzędzie Patentowym. W wyjątkowych przypadkach taką rejestrację można unieważnić. Nie jest to jednak zadanie proste i wszystko sprowadza się do tego, czy będziemy dysponować wystarczającymi dowodami.

PR w bankowości korporacyjnej. Jak komunikować, gdy „pieniądze lubią ciszę”?

PR w bankowości korporacyjnej. Jak komunikować, gdy „pieniądze lubią ciszę”?

Choć „duże pieniądze lubią ciszę” to Magdalena Ujda-Tarczyńska przekonuje, że w sektorze bankowości da się robić ciekawe projekty.